Przepraszamy ale do oglądania tej strony wymagane jest włączenie JavaScript.

Czy naprawdę gaz jest najdroższy? [AKTUALIZACJA]

Często w sąsiedzkich rozmowach na temat opalania naszych domów pojawiają się argumenty ekonomiczne. Na ogół panuje przekonanie, iż gaz, nie licząc energii elektrycznej, to najdroższy rodzaj paliwa. Czy tak aby jest na pewno? Oczywistą jest rzeczą, iż palenie w piecu śmieciami czy różnymi odpadami kosztuje użytkownika najmniej. O tej wersji opału z oczywistych powodów nie będziemy jednak mówić, a skoncentrujemy się na relacji węgiel – gaz, jako że większość używanych obecnie kotłów to właśnie kotły gazowe lub węglowe, a w naszym mieście wielu użytkowników montując piec gazowy pozostawiło sobie również węglowy i, jak wynika z obserwacji, większość z nich używa właśnie pieca węglowego twierdząc,że gaz jest „o wiele droższy”. Porównajmy zatem, jak to wygląda w praktyce. Dom jednorodzinny o powierzchni łącznej(ogrzewanej) ok.200 m2, budowany w połowie lat 70-tych, nie ocieplany styropianem a izolowany jedynie tzw.szczeliną powietrzną dla utrzymania zimą temperatury ok. 20 stopniC opalany gazem generuje koszt ok. 6.000,- zł rocznie (kuchnia na prąd). Kiedy w przeszłości budynek ten był opalany węglem, to roczne zużycie opału (gat.1a lub 1) wynosiło ok. 6 ton, co przy obecnych cenach węgla (ok.900,- zł/T) wynosiłoby 5.400,- zł rocznie. Oczywiście, do tego trzeba doliczyć szereg dodatkowych (najczęściej nie liczonych) kosztów związanych m.in. z wsypaniem węgla do piwnicy, codziennym 2 – 3 krotnym schodzeniem do pieca i jego rozpalaniem,dokładaniem opału, wyrzucaniem popiołu, jego wynoszeniem i wywózką. A co w przypadku choroby, niedołężności starszego wieku? Trzeba to komuś zlecić, a koszt takiej usługi z pewnością przekroczy 600,- zł w skali roku. Osobny problem to bałagan w piwnicy, permanentny kurz i pył wdzierający się do innych pomieszczeń. Przypomnijmy, piec gazowy nie wymaga codziennej obsługi, sterownik znajduje się na ogół w zasięgu ręki i można każdej chwili ustawić sobie żądaną temperaturę. Przykrą cechą ogrzewania gazowego jest jednak fakt, iż zimą, co 2 miesiące trzeba płacić dość wysokie rachunki, w przypadku omawianego domu wynoszące ok. 2.000,- zł co oczywiście boli właściciela. Ale i temu można zaradzić. Pierwszy sposób to korzystanie ze strony internetowej e-bok pgnig, na którą co miesiąc po zalogowaniu możemy wpisywać stan naszego licznika, a gazownia odpowiednio co miesiąc wystawia fakturę ,co zmniejsza jednorazową kwotę do zapłaty i ból jest mniejszy. Drugi sposób to comiesięczne wpłaty zaliczek na konto PGNiG. W omawianym przypadku, roczna należność rozłożona na 12 miesięcy daje 500,- miesięcznie, co jest już kwote bardziej akceptowalną. Rozliczenie następuje raz do roku. Jest to system praktykowany m.in. w budownictwie wielorodzinnym. Oczywiście zarysowano tu tylko pewne idee związane z opalaniem naszych domów, gdyż decyzja zależy od nas - ich właścicieli. Warto jednak zastanowić się i wybierać racjonalnie.

Piotr Rzepczynski

8.12.2018 roku - Do naszej redakcji dotarł e mail od Czytelniczki, który na jej prośbę poniżej publikujemy wraz ze zdjęciami. 

Czasy kiedy paliłam w kotle węglowym (oczywiście od góry!), są już poza mną. W 2008 roku mój dom przeszedł termomodernizację po audycie oraz wymianę systemu grzewczego. Mam kocioł kondensacyjny gazowy. Obie zmiany dokonane zostały dzięki preferencyjnym kredytom z BOŚ (obecnie warunki Programu Czyste Powietrze są zdecydowanie lepsze od tych, z których ja korzystałam z BOŚa). Temperaturą w moim domu steruje programator, utrzymuje 21 stopni w dzień, w nocy od 22.00 do 5.00 - 18 stopni. Moje rachunki z poprzednich lat za gaz wielokrotnie publikowałam dla podważenia teorii, że kto ogrzewa dom gazem ponosi wysokie koszty ogrzewania. Wkleję je i tutaj dodając, że mam dom z lat siedemdziesiątych, 120m2 powierzchni użytkowej, nie dogrzewam kominkiem, bo go nie posiadam.

W przyszłości rozważam przejście na OZE, a póki co cieszę się z:
- niższych rachunków (za tonę węgla w 2007 roku płaciłam chyba 600 zł, spalałam 2 do 2,5t.,
- braku ciężkiej pracy fizycznej,
- wszechobecnego pyłu i brudu,
- częstrzego malowania ścian,
- czasu wolnego od szuflowania węgla i popiołu.

fot.: 
muratordom.pl

Odpowiedzi

Zdecydowanie się zgadzam, ogrzewanie węglowe jest już dzisiaj w ogóle nieopłacalne. Dzisiejsze kotły gazowe są już tak ekonomiczne, że naprawdę palenie w piecu się już nie kalkuluje. Jedynie kominek z płaszczem wodnym, gdzie można ,,przepalić" drewnem może być dobrym uzupełnieniem ogrzewania, w cieplejsze zimowe dni. Trzeba także podkreślić, że gaz będzie coraz tańszy (mamy nowych dostawców - budowany jest gazociąg Balticpipe że Skandynawii; sprowadzamy gaz drogą morską praktycznie z całego świata). Z węglem będzie odwrotnie - rosnące opłaty za prawo do emisji CO2 spowodują, że za jakiś czas węgiel może kosztować nawet 1500 zł za tonę.

Ciekawe skad te bzdury bierzecie ze statystyk? Tak sie sklada ze mam piec gazowy i piec weglowy i wiem ile mnie kosztowala zima na gazie wiec dziekuje bardzo wole wegiel i drzewo. Gdyby gaz kosztowal polowe obecnych stawek to wolalabym ta opcje ale niesadze aby kiedykolwiek do tego doszlo. A dla niektorych ludzi nawet 500zl miesiecznie to duzo do tego prad, smieci, woda, podatki i zbiera sie ponad 1000zl wykarmnic rodzine tez trzeba i ubrac o dodatkowych roznych kosztach nawet nie wspomne a zarobki czesto to najnizsza krajowa. Dlatego przestancie pisac bzdury.

Oczywiście przy ogrzewaniu gazowym należy mieć dobrze ocieplony dom - wtedy koszty będą porównywalne do węgla. Pamiętajmy, że teraz mamy rządowy program Czyste Powietrze, gdzie można uzyskać nawet 90 proc zwrot kosztów termomodernizacji domów i mieszkań (styropian, ocieplenie dachu, ścian, podłóg, okien i drzwi wejściowych, wymiana instalacji co, grzejników, pieca na nowoczesny kondensacyjny kocioł gazowy). Dofinansowanie obejmuje koszty materiałów i robocizny. Wnioski należy składać w Wojewodzkim Funduszu Ochrony Środowiska.
Troska o czyste powietrze to troska o zdrowie każdego z nas z osobna. Zróbmy to dla siebie, dbajmy o zdrowie.
Żal nie skorzystać z takiej możliwości.

Program jest fajny, ale te dochody. Ci którzy mają takie dochody już zmarli z głodu i nie potrzebują termomodernizacji.

Każdy, niezależnie od dochodów dostanie min 30 %, bo taka jest minimalna kwota dotacji niezależnie od dochodu. Dlatego też WARTO !

...i warto się schylić. Lepiej chyba złożyć wniosek w przyszłym roku, bo słyszałem że w tym opodatkowali dotację.
Tu znowu kłopot, bo trzeba udokumentować PIT-em i jak komuś pasuje pod względem dochodowym rok 2018(mniejszy dochód) to musi się najpierw rozliczyć. Full off zasadzkas, ale i tak warto.

Panie mądralo! A moim zdaniem gaz będzie drożał bardziej niż węgiel bo lobby gazowe ciągle za mało zarabia i ma się dobrze!Pal Pan gazem a ja zostanę przy kochanym węglu! Pisze Pan że palenie węglem jest już dzisiaj nieopłacalne?To znaczy że setki tysięcy ludzi palących węglem postradali rozum! Ciekawą tezę Pan przedstawił z Panem wszystko OK?

Wg moich obliczeń aktualnie ogrzewanie gazem jest conajmniej o 100% droższe niż dobrym węglem, emeryt mając do wyboru kupno lekarstw lub grzanie drogim gazem wybierze oczywiście kupno lekarstw! Szanowny Panie jak to mówią punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ale Pan też się starzeje i zostanie w końcu emerytem! Wtedy moglibyśmy podyskutować o tych Pana "mądrych radach"! Pamiętam że w czasie mrozów -10 st.C mój piec gazowy f-my EL-KA z Lubonia zużywał na dobę do ogrzania domku 120m2 -30m3 gazu.Proszę sobie policzyć! ile by to było na miesiąc przy obecnych cenach gazu! Owszem współczesne piece gazowe mają sprawność większą nawet o 30% ale do kosztów eksploatacji należy doliczyć coroczny drogi serwis który Pan pomija w przedstawionym bilansie kosztów!

Proszę nie wspominać o kotłach ELKA bo to przeżytek z lat 70., komunistyczna, rzemieślnicza konstrukcja. Dzisiejsze kotły nie spaliłyby więcej jak 10 m3 gazu przy 120 m2 pow. i mrozie. Jednak jak widać siła przyzwyczajenia do węgla jest jeszcze bardzo duża. W Europie Zachodniej już prawie nikt nie pali węglem w domach prywatnych (z wyjątkiem elektrowni). Musimy iść z duchem czasu, modernizować domy i przechodzić na ekologiczne ogrzewanie bo inaczej wszyscy się wzajemnie potrujemy. Jesteśmy w Europie i musimy równać do standardów cywilizowanych państw, a nie cofać się w kierunku Wschodnim. Tutaj chodzi o ZDROWIE nas wszystkich!!!

Gdybym miala emeryture zachodnia tez bym tak zyła....

A ilu letnim samochodem jeździsz mądralo -dwu, trzy letnim -bo musimy Twoim zdaniem równać do zachodu!Zachodu nigdy nie dościgniemy (wyłączając "wybitne" jednostki) bo my idziemy pieszo a oni właśnie jadą nowymi autami i ten dystans ciągle się zwiększa -taka prawda!

Całkowicie sie zgadzam

To, czy gaz będzie tańszy czy droższy niż węgiel, zależy, w dużej mierze, od tego jaka mamy instalację.
Mam wgląd w rachunki w dwóch domach o porównywalnej powierzchni (ok. 120 m2- różnica 5%) i bryle (3 kondygnacje)
Pierwszy, budowany w latach 70-tych,dach płaski, betonowy, instalacja pod piec węglowy (rury duży przekrój, grzejniki żeliwne) dołożono piec gazowy dwufunkcyjny, z zamkniętą komorą spalania- rachunki w sezonie zimowym ok. 1600zł.
Drugi, budowany ok. 2000r, dach skośny, konstr. drewniana, dachówka, instalacja od początku pod gaz (rurki pcv, kocioł takiego samego typu)- w tym samym okresie rachunki ok. 900zł.

160m2 dom z roku 2003, kuchnia na gaz :) - roczne rachunki za gaz to ~4000,-
trywialne czasowe sterowanie, w pokoju dziennym 22-23C - "nie oszczędzamy".
zimno? pstryk i za 15' ciepło,
wakacje? pstryk i na cały czas wyjazdu 17-18C.

nikt mnie nie namówi na inne paliwo, policzyłem nawet kolektor słoneczny i powiem Wam, Internauci, że nie ma nawet 10.letniego czasu zwrotu, bo inwestycja w ciągu 10 lat = potencjalne (podkreślam potencjalne) oszczędności.

jak do tego dopisać wspomniane mechanizmy rozłożonej płatności - to wypada lepiej niż dobrze
dodam, że nie jestem pracownikiem ani w relacji z PGNiG :)

 

Pstryk i mamy emerytury na poziomie europejskim...pstryk i mamy w czystym domu plus23stopni zimą....pstryk i z kotłowni robimy salę gimnastyczną.......młodzi ekolodzy nie mają pojęcia o realiach zycia emerytów.

innego prostego rozwiązania. Trują siebie i sąsiadów dymem z węgla i śmieci drewnianych, a i tak przecież marzną w lodowatych ścianach swojego rozsypującego się pomału klocka. Są nowe mieszkania do których można się przenieść za pieniądze ze sprzedaży takiego kloca, i jeszcze na ciepłe kraje i meble zostanie. Po co tkwić w tym maraźmie i ciągłym biadoleniu, że gaz drogi , a węgiel w sumie też.

Konczy sie jak zwykle na obelgach.....czy dyskutujemy tu o paleniu smieci czy o sposobie ogrzewania? Posiadajac nowoczesny piec gazowy ogrzewam dom pierwszej jakosci weglem i nie byle jakim drewnem /dąb lub olcha itp.\.Mam tez kominek w centrum duzego domu.Poniewaz teraz zyjemy glownie w budynkach ze wzgledu na pore roku,w domu mam cieplutko i nie rozlatuje sie on ani nie jest prostym klockiem.....moze byc awaria pradu....moze byc awaria gazu....a ja majac zapas opału i piec weglowy oraz kominek NIGDY NIE ZMARZNĘ!!!!!!!!!.......Nie musze tez sie martwic ze w przypadku wydatkow zwiazanych np z chorobą nie bede w stanie zaplacic wysokich rachunkow za gaz w sezonie grzewczym..........
Nalezy podniesc poziom zycia emerytow a pozniej proponowac nowoczesne technologie.

Od kilku lat mam ogrzewanie gazowe i finansowo kalkuluje mi się na bardzo podobnym poziomie, co piec węglowy. W innych aspektach - wygoda i ekologia - nawet nie ma co porównywać. A jak jeszcze sobie przypomnę, że raz Mama mi się prawie zaczadziła, to w ogóle nie rozumiem, jak moglem mieć kiedyś ogrzewanie węglowe...

Za jaki okres rozliczeniowy są te rachunki?