Przepraszamy ale do oglądania tej strony wymagane jest włączenie JavaScript.

Relacja z pieszej pielgrzymki do Tulec

    W niedzielę, 6 września, rano spod kościoła św. Barbary wyruszyła piesza pielgrzymka na odpust do sanktuarium w Tulcach. Uczestniczyło w niej około 35 osób- część parafian pewnie przestraszyła się tych ciężkich chmur na niebie, a okazało się, że tylko w trakcie oraz po mszy odpustowej wystąpiła 5-cio minutowa mżawka.

   Jako pierwszy szedłem ja, a z tyłu ruchem kierował K. Kaczmarek. W zabezpieczeniu przejścia grupy przez skrzyżowanie Armii Poznań/Dębiecka pomagał radiowóz lubońskiej policji zorganizowany przez komendanta Straży Miejskiej, p. P. Dybczyńskiego, który nie mógł zająć się tym osobiście z powodu obowiązków związanych z „Bibą w Lasku”.

   Za grupą pielgrzymkową jechał p. A. Okupniak, gotowy udzielić pomocy i transportu w razie jakiegoś zranienia czy wypadku. Wędrówkę umilały swoim śpiewem i graniem A. Jurga, M. Kabacińska, M. Rybarczyk oraz A. Wojtkowska, a modlitwy prowadził ks. R. Nowak.

   Pielgrzymi na zmianę nieśli krzyż, tablicę, czy tubę nagłośnieniową oraz pchali wózek z M. Gruzą, który demonstrował wszystkim, że pomimo niepełnosprawności można brać udział w tego typu wędrówkach. W tym roku mieliśmy w grupie jedną siostrę z lubońskiego zakonu SSM.

   Cały przebieg pielgrzymki uwieczniał P. Czapracki- dla potomności.

   Pogoda dopisała, wiatr wiał w plecy, a zza chmur co chwilę wychodziło słońce. Po drodze natknęliśmy się na małą grupę pielgrzymkową z Junikowa, która co jakiś czas się z nami łączyła; tamtejszy ksiądz wygłosił po drodze konferencję (coś w rodzaju nauki, kazania). Na trasie mieliśmy 3 postoje, aby każdy mógł w spokoju się napić, coś przekąsić, czy też udać się „na stronę”. Po pierwszym postoju na Dębinie, mieliśmy okazję przejść przez kładkę na Starołękę, a zarazem obserwować z góry rzekę Wartę i okolice.

   Za kościołem w Krzesinach dołączył do nas mały kotek, który jeszcze przez kilkaset metrów szedł z nami. Kierowcy mijający grupę byli kulturalni, nikt nie narzekał na drobne utrudnienia w ruchu- niektórzy byli nawet zaciekawieni, dokąd i skąd idziemy. Na ostatniej „prostej” do Tulec można było zauważyć wzmożony ruch pojazdów, oraz rowerów, ale to nam zbytnio nie przeszkodziło i do kościoła w Tulcach dotarliśmy pół godziny przed mszą odpustową.

   Wszyscy uklęknęliśmy przed ołtarzem i przez zakrystię udaliśmy się na plac, przed ołtarz polowy, gdzie mszę odpustową odprawił Abp S. Gądecki. Mam nadzieję, że po kilku kilkuletnich przerwach, tradycja uczęszczania mieszkańców Lubonia na odpust do Tulec, powróci.

 

Rafał Wojtyniak

fot.: 
Przemysław Czapracki