Przepraszamy ale do oglądania tej strony wymagane jest włączenie JavaScript.

W Luboniu nie ma biedy?

   Krótka historia, jak to w Luboniu (nie)wspomaga się najbiedniejszych.

   Nie dalej jak tydzień temu, jeden z naszych Czytelników po zrobieniu porządków w swoich szafach zebrał pokaźną torbę markowych ubrań w bardzo dobrym stanie. Naszło go więc pytanie: co z tym zrobić?

1. Sprzedać na aukcjach? - Wiązałoby się to z problemami: fotografowaniem ubrań, wystawieniem aukcji, wysyłaniem każdej paczki na poczcie, zapewne w innym kierunku itd.

2. Wrzucić do kontenerów fundacji, która zbiera ubrania i sprzedaje "lumpeksom", a dochody przeznaczy na bliżej nieokreślone cele statutowe? - Odpada.

3. Wyrzucić do kosza na śmieci? - Szkoda.

   Za moją namową, Czytelnik postanowił wspomóc naszych lubońskich potrzebujących, których długa kolejka często stoi przed Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Być może niektórzy z nas pamiętają, jak trzy lata temu młoda kobieta chodziła po domach w Żabikowie, zbierając ubrania i środki czystości dla swojego dziecka, uznałam, że warto pomóc takim osobom.

   Wydaje się, że najbardziej potrzebujących znajdziemy właśnie w MOPSie. Jakież było zdziwienie Czytelnika, kiedy usłyszał od pracującej tam Pani, że MOPS nie przyjmuje ubrań i nie zajmuje się ich rozdawaniem, można je zanieść do Caritasu przy parafii. Tam właśnie udał się nasz Czytelnik i znowu czekało na niego rozczarowanie, bowiem siostra zakonna (zapewne Służebniczka) pracująca w biurze parafialnym, również nie przyjęła darowizny. Oznajmiła, że można przyjść we wtorek o konkretnej godzinie, bo wtedy jest Caritas. Kiedy Darczyńca usiłował wytłumaczyć siostrze, że nie będzie mógł wtedy przyjść i chciałby jednak zostawić ubrania, zakonnica rzuciła ze zniecierpliwieniem, żeby zostawić torbę na ławce przed biurem.

   Ocenę tego zdarzenia pozostawiam Czytelnikom, z obietnicą, że wkrótce wrócimy do tej sprawy.

 

Kalina Kelma

 

fot.: 
Kalina Kelma